poniedziałek, 19 października 2015

NDW (2) kallos Algae

Słowo promocja i wyprzedaż działa jak kłębek włóczki na kota, podążamy za tym słowem w ciemno.  Skuszona promocją na Kallosy w Hebe kupiłam jednego z nich. Wybór padł na Kallosa Algae i to własnie on grał głowną rolę podczas niedzielnego spa.

Włosy rano naolejowałam olejem z orzechów włoskich potrzymałam go na głowie kilka godzin
Następnie umyłam włosy szamponem Ecolab dla włosów zniszczonych i na koniec nalożyłam wcześniej wspomnianego Kallosa Algae, który pozostał na moich włosach około 30 min.



Na wilgotne jeszcze włosy nałożyłam porcję serium Marion.




Włosy po takiej mieszance były mega miękkie i nawilżone.  Jak widac na zdjęciu jedna strona się spuszyła zdecydownie bardziej więc nałożyłam w to miejsce jeszcze jedną porcję serum

Po nocy spędzonej w nisko upietym koczku ślimaczku wyglądały tak

Jeszcze marne próby wydobycia skrętu


Kallos jak narazie sprawdził się bardzo dobrze mam nadzieję, że w dalszym ciągu będzie tak dobrze działał.


2 komentarze:

  1. U mnie koczek sprawdza się jeśli chce włosy wygładzić ;) trochę się pofalują ale to mi nie przeszkadza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój kallos algae czeka na swoją kolej w pudełku :) a koczek też bardzo lubię.

    OdpowiedzUsuń