Włosy rano naolejowałam olejem z orzechów włoskich potrzymałam go na głowie kilka godzin
Następnie umyłam włosy szamponem Ecolab dla włosów zniszczonych i na koniec nalożyłam wcześniej wspomnianego Kallosa Algae, który pozostał na moich włosach około 30 min.

Na wilgotne jeszcze włosy nałożyłam porcję serium Marion.
Włosy po takiej mieszance były mega miękkie i nawilżone. Jak widac na zdjęciu jedna strona się spuszyła zdecydownie bardziej więc nałożyłam w to miejsce jeszcze jedną porcję serum
Po nocy spędzonej w nisko upietym koczku ślimaczku wyglądały tak
Jeszcze marne próby wydobycia skrętu
Kallos jak narazie sprawdził się bardzo dobrze mam nadzieję, że w dalszym ciągu będzie tak dobrze działał.
U mnie koczek sprawdza się jeśli chce włosy wygładzić ;) trochę się pofalują ale to mi nie przeszkadza :)
OdpowiedzUsuńMój kallos algae czeka na swoją kolej w pudełku :) a koczek też bardzo lubię.
OdpowiedzUsuń